|
|
|
|
...AND? myślę sobie, że lubię światło lampy wpadające nocą przez matowobiałe żaluzje w ponoć moim oknie. przyjemne. ale. czy cokolwiek jest tak naprawdę moje poza moim śwatłem? czy to lub tamto jest moje, bo zapłaciłam, oswoiłam, nazwałam, uznałam, bo co? moje jest to co z własnej woli samo chce być moje, gdyż twierdzi, że ja jestem jego? ja tylko chcę żyć względnie szczęśliwie i dać żyć bezwględnie szczęśliwie innym. nie być problemem w żadnym calu. nie potrzebuję więcej. spokój duszy, spokój ludziom dobrej woli. pierdolony big brother! kamery, na osiedlu, w szkole, w sklepie, w banku, ze strachu, że ktoś coś, na wypadek gdyby... bezwzględny brak zaufania, ja do ciebie, a ty do mnie. boję się ludzi, bo sami mnie do tego zmuszają. wyszłam po piwo z duszą na ramieniu. ja chyba nie umiem, zwyczajnie nie potrafię, mam jakiś pieprzony, wrodzony, pierworodny defekt. podobno prawo psychologiczne mówi, że częste używanie "ja" świadczy o egocentryźmie. tak, jestem uczuciowym egocentrykiem i potrzebuję być w centrum wszechświata osób przeze mnie kochanych i mnie kochających jednocześnie. poza tym moje "ja" to potrzeba podkreślenia subiektywizmu, bo przecież nie tworzę jedynie słusznych: prawa, reguł i zasad, a bynajmniej nigdzie indziej niż poza moim światem - miejscem które znam, czuję, rozumiem, kreuję. czasem myślę, że jestem pierdolnięta, bo przez całe życie wmawiano mi, że to świat jest normalny... you know you're right... 2011-12-15 02:06:14 skomentuj (0) IF AT FIRST YOU DON'T SUCCEED, DUST YOURSELF OFF AND TRY AGAIN... serce, wyrozumiałość, wsparcie, cierpliwość, empatia, ufność, brak egoizmu, cynizmu i konformizmu, wiara we mnie i w to, że wiem co robię i co dla mnie dobre, nie wydawanie osądów na podstawie informacji szczątkowych, życzliwość, uśmiech... - dziękuję WAM, kocham. jakby jutro miało się wcale nie wydarzyć. nie dociera do mnie, nie jest faktyczne, nie ma formy. nie wiem czy najtrudniejsze za mną czy przede mną. rodzę się czy umieram? kiedy i z której strony znowu dostanę po łbie? ale tym razem tak, że już się nie pozbieram... próbuję wyczuć następny ruch, przewidzieć kolejny krok losu, wychwycić cios, choć wiem, że pewnie i tak się nie uda, nie wygram, zdechnę poza ringiem w żalu, samotności i zapomnieniu. po prostu to wiem, nie pytajcie skąd. ale chuj na grób kombatantom w walce o... no właśnie, o co? boże, spraw, żebym się myliła! proszę, nie myślcie o mnie źle, bo nie zasłużyłam. po raz pierwszy czuję, że faktycznie robię coś dla siebie i wystarczająco dziwnie mi z tym... nie chcę mieć z tego tytułu dodatkowych wyrzutów sumienia. domów mam kilka, w żadnym nie mieszkam. można zabić kogoś za życia wystawiając mu pomnik. można też ocalić go od zapomnienia nie robiąc tego... wystarczy trwać. you know you're right... 2011-10-27 00:53:12 skomentuj (0) DO IT YOURSELF! co to za miłość wyrażana w negatywie, życzeniu drugiemu bólu, zła, cierpienia, nieszczęścia, by go piekło pochłonęło? co to za walka o uczucie prowadzona z założonymi rękami? co to za staranie oparte na wyczekiwaniu i sfabrykowanych chęciach? ponoć czyny liczą się bardziej niż słowa, ale co gdy słów jest w bród, a czynów wcale? czy można być tak naprawdę dla kogoś interesując się wyłącznie sobą? realne jest wzbudzić potrzebę trwania obok wyrzutami sumienia, ustawicznymi pretensjami lub szantażem emocjonalnym? da się zbudować poczucie bezpieczeńswta na fundamencie permanentnego strachu?
Mówię tylko do tych, którzy chcą mnie słuchać
Ci, którzy nie chcą nie obchodzą mnie
po co mam czas tracić na mówienie do ściany ściana i tak zawsze swoje wie.
tracę siły. nie dam rady sama. nie chcesz mi pomóc pielęgnować tego co
dobre, to przynajmniej nie przeszkadzaj. a skoro już przeszkadzasz to
licz się z tym, że w końcu powiem "dość". nie chcę, aby coraz mniej mi
zależało. codziennie roztrzaskuję o podłogę własny rozsądek, bo bronię
ciebie przed sobą, ale z każdą 'taką' chwilą mniej skutecznie mi to
wychodzi. czuję się jakbym zdrapywała z płótna cienką warstwę złota,
spod której wyłania się prawdziwie przykry obraz czegoś, z czego kiedyś
byłam bardzo dumna. obnażone intencje nie wyglądają już tak lukrowo.
boję się dnia, w którym zobaczę, że oryginał to zaledwie falsyfikat,
który cholera wie jak długo stał w gablotce do publicznej prezentacji.
you know you're right... 2011-09-28 02:04:43 skomentuj (4) |
![]() ![]() T O R A T O R I U M madamebutterfly kompletnie niekompletna guerilla cztery minuty lenistwa karolowe alter ego hann kriz janko punk ihaaa dominiczka lilly lill achtungbaby
|
|
|