|
|
![]() F O T O G R A F I E
TORA - PHOTOBLOG TORA & GLEN MATLOCK Warszawa, 23.04.2007 TORA & JOHNNY ROTTEN Gdynia, 05.07.2008 TORA & GLEN na OPEN'ER kolejne, miłe spotkanie :) TORA & PAUL COOK backstage Pistolsów SEX TORA PISTOLS Glen & Tora & Steve Jones BABYDOLL You got this thing that really makes me hot TORA SAYS 'SHUT UP!' The moment you discover that your Killer is your Lover LOVECATSSS Curiosity killed the Cat KATASTROPHY WIFE She will kill you with her hate NOBODY'S TORA Sorry I had to have my revenge DOLL'S TOY Good Doll - Bad Doll TORA IN TOYLAND Everything you do is right Everything I do is true
M U Z Y K A
A - L 7 year bitch babes in toyland bad religion baseballs beastie boys beatles chumbawamba clash clawfinger cure dead kennedys dezerter dresden dolls die toten hosen distillers elektricni orgazam exploited farben lehre green day hole / hole horrorpops iggy pop izrael johnny lydon joy division katastrophy wife kat bjelland killing joke kolaboranci kult L7 loreena mckennitt lunachicks
M - V madness marley ministry motorhead new model army nirvana nofx offspring police pixies pogues ramones rammstein rancid r.e.m. rolling stones sepultura sex pistols shelter ska-p smiths sonic youth soundgarden strajk stranglers toy dolls ukrainians U2 zmaza x-mal deutschland x-ray spex
|
ALL MY FRIENDS ARE CRIMINALS
priorytety, proporcje, hierarchie. ważne wybory życiowe i poważne deklaracje. zrealizowałam marzenie, a teraz ono realizuje mnie. w piątek zadzwoniła trenerka: "nie chcieliśmy czekać z tą wiadomością aż do treningu... dziś przyszło pismo z polskiego związku wushu, że ty i adaś zostaliście powołani do składu kadry polski wushu na pierwsze półrocze 2010 roku. będziesz musiała teraz jeździć na zgrupowania i szkolenia kadry do krakowa".
list dostałam do ręki w sobotę, ale adaś swój natychmiast kazał sobie przefaksować, bo nie wierzył :) chwilę po otrzymaniu radosnej nowiny zadzwonił do mnie z gratulacjami :) rozmowa, jaką przeprowadzili z nami trenerzy kilka godzin temu nie pozostawiła żadnych wątpliwości. zmienia i zaostrza się formuła zajęć oraz krystalizuje "grupa pięciu", dla której organizowany będzie obowiązkowy trening indywidualny - selekcja naturalna, odpadną najsłabsi. dotąd lawirowałam rozdzielając czas, energię i aktywność pomiędzy wushu, szkołę i gazetę. przyszedł moment, w którym trzeba dokonać poważnego wyboru. wiąże się to z podporządkowaniem całego życia jednej, głównej sprawie i potraktowania jej jako punkt odniesienia do ułożenia całej reszty. jestem szczęśliwa i przerażona. z jednej strony zajmę się tym, co kocham, a z drugiem muszę wywiązać się ze szkolno-dziennikarskich zobowiązań. ostatni semestr studiów magisterskich będzie jakąś masakrą: pisanie i obrona pracy, egzamin z estetyki z całego roku, zaliczenia (w tym dwa dodatkowe przedmioty wyrównawcze), praca oraz kurs, nauka i egzamin na instruktora sportu - najpierw część ogólna, a potem specjalizacja wushu. chyba odetnę se łeb! jest trochę lepiej niż było, ale i tak do dupy. pokaz, który mieliśmy przy okazji ogólnopolskich warsztatów capoeiry jak zwykle spierdoliłam, ale przynajmniej zaczęłam i skończyłam formę w tę samą stronę, a przy drugiej nawet kij mi nie wypadł. po prostu nie potrafię poradzić sobie z paraliżem i negatywnym, destrukcyjnym stresem, jakie ogarniają mnie przy okazji wszelkich tego rodzaju występów gościnnych. zawody to zupełnie inna bajka - mój żywioł. jutro jedziemy na subsów i vibrators :) cieszę się jak diabli ;p raz jeszcze dzięki za życzenia urodzinowe w 65. rocznicę wyzwolenia obozu auschwitz-birkenau. you know you're right... 2010-02-01 23:35:27 skomentuj (1) CINDERELLA'S BIG SCORE szczerze? wyszłaś na niezłą sukę. wprowadziłaś im taki terror, że bały się na cokolwiek poskarżyć. jakbym był jednym z tych dzieciaków, to chyba bym się popłakał... ale ogólnie fajnie. dałaś im wycisk - opinia mojego serdecznego kolegi wojciecha na temat metod treningowych "by tora". chyba muszę je trochę zweryfikować :] nie ma litości dla dzieciorów! dla dzieciorów nie ma litości! rzym? wenecja? watykan? absoluto fantastico! pierwsza rzecz, która mnie ubodła to niewyobrażalna psychoza tłumu podczas mszy odprawianej przez papieża i reakcja ludzi na widok ojca niby-świętego, duchowego guru, idola-gwiazdora. myśli antyklerykalnej dziwki: bałwochwalstwo, ciemnota, grzech, tutaj nie ma duszy, tutaj nie ma Boga. souveniry: talerzyk z papieżem, długopis z papieżem, kubek, koszulka, chorągiewka, parasolka, kalendarzyk, popiersie, obrazek, bryloczek... druga rzecz - w sklepach monopolowych republiki san marino na jednej półce stoją alkohole opatrzone etykietkami z wizerunkami hitlera, stalina, che guevary, mao, duce, boba marleya i michaela jacksona. czytam "elegię dla niewyskrobanej dziewczynki". dobranoc. you know you're right... 2010-01-07 00:46:59 skomentuj (2) DON'T ASK ME... YOU KNOW WHAT IS TRUE tak po prostu, bez zbędnych komplikacji. jeśli nie teraz, to kiedy? nieprzerwany strumień świadomości. wiesz, że nie maluję już paznokci na czerwono? móc być tam, gdzie być nie mogę. obrzęk na kostkach prawej ręki. te wszystkie rzeczy, za które skróciłabym o głowę. cisza bywa bardziej wymowna niż poprawienie gramatycznie złożone zdanie. uporczywa dwutorowość. fight! you know you're right... 2009-12-28 20:11:19 skomentuj (3) THE SUN IS BURNING BLACK, THE MOON IS RUNNING RED niedziela była końcem i początkiem. skończyły się szkolno-redakcyjne przedświąteczne obowiązki. radość z sylwestrowego wyjazdu do rzymu i ta z uprzedmiotowienia pieniędzy ze stypendium sportowego prysły w jednej chwili. wiadomość o tym, że matka, która nie jest panikarą i tylko w podbramkowych sytuacjach korzysta z usług lekarzy, musiała wezwać w nocy karetkę do ojca... po prostu mnie rozjebała. nigdy w życiu do nikogo z naszej trójki nie przyjeżdżał ambulans, nie było takiej potrzeby. w końcu i ona zachorowała. mówi": "oboje mamy wysoką gorączkę, coś jest nie tak. lepiej nie przychodźcie na wigilię, żebyście się nie zarazili". zadzwoniłam rano. czują się lepiej. odetchnęłam z ulgą, jednak spędzę z nimi święta. skończyłam rozmawiać z matką. dzwoni trenerka: "uznaliśmy, że powinnaś wiedzieć... adaś jest w szpitalu". jeszcze w poniedziałek rozmawiał ze mną przez telefon. wiem już, że tomografia mózgu nie wykazał żadnego krwiaka, ani wylewu, ale mimo wszystko jego stan nadal budzi niepokój. dopóki nie będę miała pewności... na gwiazdkę kupiłam rodzicom dwa alumy na nasze wspólne zdjęcia. nagrałam adasiowi fotki z mistrzostw śląska. w przypadku poprzednich zawodów zawsze o tym zapominałam. zgodnie z naszą umową jutro powinien je ode mnie odebrać. w razie czego będę nosić płytę w torebce. na pewno spotkamy się w nowym roku. żeby wystartować w mistrzostwach śląska zrezygnowałam z wyjazdu na koncerty do niemiec i austrii. chyba było warto. wiele fajnych i tylko moich wspomnień. ostra jazda do rybnika ("myślałem, że gorzej jeździsz, ale widzę, że podobnie jak ja nieźle dajesz", "no teraz to mi podniosłaś ciśnienie!"), walka pudziana oglądana przy piwie z adasiem i chłopakami z kadry narodowej, z którymi następnego dnia (jako jedyna dziewczyna w moich konkurencjach) musiałam rywalizować, adaś w nocy szukający po hotelu naszego pokoju, świetna i widowiskowa impreza sportowa, adrenalina pomieszana ze strachem przed starem z facetami z kadry, medale (mój był dla mnie miłym zaskoczeniem), wieczorno-nocne świętowanie i ciekawe/zabawne/szczere rozmowy z trenerami/opiekunami, reakcja adasia na teleranek i koncert życzeń na kanale silesia tv (cieszył się jak dziecko :)). za szybko się skończyło. rzym i wenecja - kolejna okazja, aby być ze sobą, dla siebie, razem, nie obok. you know you're right... 2009-12-23 01:15:27 skomentuj (3) VOMIT MY HEART, PULL MY LEGS APART
kawa za kawą, kawa za kawą. rzeczy znajomo obce.
kryształki, koraliki, świecidełka, perełki, kolorowe szkiełka, muszelki, kamyczki, pierdołki, lustrzane kule, dziecięce wspomnienia, kraina czarów. wykastrowani przyjaciele nie gwałcą, bo nie mają czym. mały, lichy mańkucie, cyniczna karykaturo kreatury. dwutorowość siostro. żyjemy zdarzeniami, od - do. marne to życie na wyrywki. spójrz na siebie z perspektywy drugiej strony lustra. co widzisz? sabotaż. manna manna, narkomanna. jedni cicho upadają, drudzy ręce umywają. coraz więcej wkoło ludzi, o człowieka coraz trudniej. (E. Stachura) you know you're right... 2009-11-16 00:43:12 skomentuj (4) I THINK THAT I WOULD DIE zimno, oczy szczypią, głowa boli, mam nudności i urządofobię. rzeczy i sprawy tak bardzo przyziemne są dla mnie tak trudne do ogarnięcia i kompletnie abstrakcyjne. co gorsza nie wynika to nawet z życiowej dupowatości, a umysłowego oderwania od tego co racjonalne czy proste w konstrukcji. mówią "półgeniusz, półwariat", od zawsze targana skrajnościami. no dobra, może i jestem krnąbrna, niesforna, przekorna, uparta, nieposłuszna, chaotyczna, roztrzepana, jak kot i umiem podnieść ciśnienie nawet umarlakowi... ale przynajmniej nie jest nudno. rajt? :] już za dwa lata mamy koniec świata. są rzeczy ważniejsze niż te, których i tak nie zabiorę ze sobą do grobu. There is no milk! you know you're right... 2009-11-02 23:47:04 skomentuj (4) I WISH YOU LUCK YOU LITTLE FUCK we mgle balansując na linie horyzontu. zbiera się na deszcz. skrajna konstrukcja jeszcze stoi, jeszcze nie runęła. kolumna, gorset, gwoździe. jeden pyłek kurzu w twoim oku powleczony poranną ropą. wydłubiesz go palcem. leżę spokojnie z nogami ku górze. cicho i znajomo jakoś. mimowolna przepoczwarka. paznokciami rozdrapana szpetna narośl na powiekach. you know you're right... 2009-10-25 20:13:51 skomentuj (1) LAS VEGAS PARANO światem rządzi niewyobrażalna kasa. zdajecie sobie sprawę ile zarabiają te kurwy od szczepionek na grypę? najpierw straszą śmiertelną epidemią, a później sprzedają antywirusy. we łebie się nie mieści, co? człowiek nic dla nich nie znaczy. politycy to bezmyślne, sprzedajne kukły w lepkich łapach nadzianych biznesmenów (pomyśl ile zarabia prezydent jakiegokolwek państwa, a ile światowy miliarder - no i kto tu ma władzę???). to oni bawią się w wojnę. handlują ropą, bronią, lekami, religią, narkotykami, ludźmi... wszystkim, bo wszystko jest na sprzedaż. panowie życia i śmierci funkcjonują w zupełnie innym wymiarze. pogrzebali swoje człowieczeńswto i uniewrażliwili. osoba jest tyle warta, ile euro ma na koncie szwajcarskiego banku. oni nie widzą ani ciebie, ani mnie, choćbyś stał na przeciwko w pokoju dwa na dwa. dla nich nie istniejemy. jesteśmy potrzebni wyłącznie w roli pożeraczy tego, co wyprodukują ich olbrzymie fabryki. łatwe do wymiany śrubeczki w machinie ekonomicznej. obślizgłe potwory srające pieniędzmi do końca swego próżnego życia nie będą w stanie ich wydać. pragną mieć coraz więcej, bo tego, co już posiadają nie potrafią docenić. chcą kupić szczęście, umiejętność cieszenia się urokiem kwitnącej róży, zapachem rosy o poranku, pięknem przytulającego się do horyzontu słońca. oni tego nie doświadczają... no i kto z nas jest bogatszy? you know you're right... 2009-10-18 19:55:13 skomentuj (3) |
![]() G U E S T B O O K
C O N T A C T
GG 1954454 tora27@interia.pl tora.toyland@gmail.com tora MySpace tora Last Fm tora PhotoBlog tora NK tora Fu Hok Kuen Express Płocki ![]() T E R R O R Y Z U J Ę kompletnie niekompletna guerilla mabiszon cztery minuty lenistwa karolowe alter ego hann kriz księżycówka lufka spoonman avalon atinam komercyjna kurwa anabilis janko punk ihaaa dominiczka el dżi adaa lilly lill melinka achtungbaby nigdy w życiu
|
|
|